Ciężkie chwile do przetrwania

O godzinie wpół do jedenastej do niszczycielskich żywiołów ziemi i wody dołączył ogień, kiedy to w centrum Lizbony wystrzeliły potężne płomienie. Zaprószony, prawdopodobnie przez zburzone kuchenne paleniska, pożar rozprzestrzeniał się z niepohamowaną gwałtownością. Wydawało się, że wszystkie siły zawarły ze sobą przymierze, żeby nas zniszczyć – mówił jeden z ocalonych.
Budynki, które jeszcze stały, teraz błyskawicznie strawił ogień. Z dymem poszedł również dorobek kulturalny Lizbony: gmach opery, klasztory i pałace. W płomieniach sczezło dwieście płócien takich mistrzów, jak Tycjan, Rubens i Correggio, a wraz z nimi osiemnaście tysięcy bezcennych i rzadkich książek oraz map od stuleci używanych przez portugalskich podróżników i odkrywców. Wkrótce miastem owładnął chaos. Uwolnieni ze zburzonych więzień skazańcy buszowali po ulicach, rabując i popełniając kolejne zbrodnie. Odpowiedzią władz było rozmieszczenie wokół miasta przeznaczonych dla rabusiów szubienic. Duchowni zaś, kierując się własną logiką, przemierzali ulice w poszukiwaniu heretyków, których należało spalić, ponieważ według księży kataklizm był karą boską zesłaną na Lizbonę za grzechy jej mieszkańców. Do czasu wygaśnięcia ostatnich pożarów z dwudziestu tysięcy wszystkich domów w Lizbonie zniszczonych zostało około siedemnastu tysięcy. Zapytany przez króla Portugalii, co można zrobić, by pomóc udręczonemu miastu, sekretarz stanu, markiz de Pombal, odparł zwięźle: No cóż, sir, musimy pogrzebać zmarłych i nakarmić żywych.

Witam, mam na imię Bożena i jestem dyrektorem w szkole podstawowej. Stąd wywodzi się moja wiedza na temat rodziny, edukacji dzieci i ich rozwoju. Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem to zapraszam Cię do lektury moich wpisów!
error: Content is protected !!